Architektura przełomu. Polskie „złote dni”

Zbliżające się dużymi krokami wydarzenie piłkarskie: Euro 2012, skłania redaktorów do tworzenia podsumowań i zestawień. Mnie osobiście, mimo sportowej pasji, interesują zestawienia dotyczące potencjału budowlanego jaki został wykorzystany podczas przygotowań do tak wielkiej imprezy jaką są Mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Nie powinniście się dziwić, jestem logistykiem budowlanym z zamiłowania a inżynierem budowlańcem z wykształcenia.

Reklama

    Obecnie w Polsce trwają prace na ponad:

  • Tysiącu kilometrów autostrad i dróg szybkiego ruchu
  • Dwustu obiektach inżynieryjnych
  • Ponad stu obiektach sportowych i sportowo-rekreacyjnych związanych z organizacją EURO 2012

Ogrom prac jaki został i zostanie wykonany do czerwca 2012 roku, przekracza wyobrażenia nawet naszych wschodnich sąsiadów – znanych z solidności wykonania. Niemieckie autostrady są stawiane za przykład do naśladowania. Niewiele osób wie jednak, że i te polskie, budowane są w większości przez firmy niemieckie – bądź konsorcja mające w swoim składzie jedną lub więcej firm zza zachodniej granicy. W Polsce, w kraju, którym niestety narzekają również budowlańcy, poprawność konstrukcyjna na przestrzeni pięćdziesięciu lat komunizmu, była kształtowana przez zapotrzebowania, a nie jakość wykonania. Realizacja osiedli mieszkaniowych z wielkiej płyty, wymagała zgodności z planem wieloletnim, nikt nie przejmował się stabilnością czy jakością wykonania konstrukcji mieszkalnej – choć trzeba przyznać, że brak optymalizacji materiałowej (chwała bogu), zapewnia, że budynki te wciąż stoją.

osiedle we Wloclawku
Typowe polskie blokowisko. Na zdjęciu pięciopiętrowe bloki z wielkiej płyty z przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych.
Bloki za „Anglikami” i kościół św. Józefa by Jimmy Włocławek via Flickr

Większość bloków z wielkiej płyty budowana była na zasadzie modułowej – mimo, że obecnie metoda taka jest uznawana za jedna z najskuteczniejszych, to w latach siedemdziesiątych była powodem do drwin. Często spotykano takie dowcipy:

- Tato – spytał Jasiu – czy tę budowę ogrodzili, żeby nikt nie widział, co tam robią?
- Nie, synku, żeby nikt nie widział, że tam nic nie robią…

W tamtych latach prawdziwymi budowlańcami byli pracownicy fabryk domów – tak zwane FADOMy wedle projektu tworzyły elementy konstrukcyjne i kolejne moduły bloków. Aby przyspieszyć produkcję, latem 1978 roku, jedna z Lubelskich fabryk domów, opracowała metodę pozwalająca na równoczesne betonowanie komponentów oraz instalację w nich okien. Taka forma, mimo, że nie przyjęła się w docelowej produkcji, jak głosi kronika filmowa z tamtych lat, zapewniła sukces planu pięcioletniego realizowanego na Lubelskim osiedlu Mickiewicza{1}. Już wtedy, pracownicy na budowach odpowiadali głównie za obsługę i łączenie elementów konstrukcji dostarczanych z fabryk domów, oraz zajmowali się instalacjami w samym budynku jak i w jego obrębie. Natomiast wszelkie konstrukcje stalowe, czy stalowo betonowe, łączone były w całość na miejscy i zespawane – często w tamtych latach budynki powstawały w kilka tygodni, trafiając na dobra pogodę – budowanie było przyjemną zabawą. Niektórzy z kierowników budów wspominają te czasy, jako najlepsze z najlepszych. Opowiadają, że wtedy naprawdę czuli się jak w przedszkolu „tylko dźwigi trochę większe i poczucie odpowiedzialności”.

Hala sportowa w Łodzi
Sztandarowa Łódzka sportowa inwestycja 2009 roku. Żelbetowa hala sportowo widowiskowa na 12 000 miejsc.
Łódzka Hala Arena z zewnątrz by Ania i Artur Nowaccy via Flickr

Przełom, którego historię przytoczyłem, jest bardzo podobny który przeżywamy w czasach obecnych. Głównym aktywatorem obecnego statusu budownictwa jest oprócz inwestycji związanych z EURO 2012, zastrzyk pieniędzy z unijnych programów. Jako inżynier budowy i obserwator rynku budowlanego, zauważam znaczny wzrost zapotrzebowania na hale stalowe – tanie i lekkie konstrukcje stanowiące ponad 90% (według badań GUSu i raportu spółki Budowlani.org{2}) wszystkich realizacji związanych z przemysłem produkcyjnym i przetwórczym. Pozostałe 10% to nic innego jak inwestycje w hale budowane z betonu i stali. Taki typ budownictwa, najczęstszy jest dla obiektów sportowych – muszą to być trwałe konstrukcje z betonu oparte na zbrojeniach żelbetowych.

Dlaczego w tytule tego artykułu użyłem stwierdzenia „złote dni„? Bo uważam, że po EURO 2012 będziemy musieli we wszystkich inwestycjach budowlanych (zarówno drogowych jak i inżynieryjnych) liczyć tylko i wyłącznie na środki własne samorządów i państwa. Korzystajmy z nowych autostrad dopóki nie są płatne! :-)

Przypisy:
{1}. Osiedle Mickiewicza (Lublin). http://pl.wikipedia.org/wiki/Osiedle_Mickiewicza_%28Lublin%29. Dostęp: 17-01-2012.
{2}. Budowlani.org. Budownictwo stalowe w 2011 roku. Studium wykonywalności. http://www.budowlani.org/budownictwo-stalowe-2011.pdf. Dostęp: 17-01-2012

VN:F [1.9.6_1107]
Ocena: 9.5/10 (liczba ocen: 2)
Architektura przełomu. Polskie "złote dni", 9.5 out of 10 based on 2 ratings


Brak komentarzy... bądź pierwszy, dodaj swój komentarz!

Dodaj komentarz