Świadectwo energetyczne, czy też certyfikat energetyczny nie są dokumentami łatwymi do odszyfrowania przez osoby nie będące specjalistami. W tym artykule dowiesz się co nieco na temat prawidłowego odczytywania takiego dokumentu, a dokładniej, jakie dwa najważniejsze wskaźniki na nim znajdziesz i co sprawia największe kłopoty tak zwanym zwykłym użytkownikom.

Z kolei wskaźnik energii końcowej (EK) to ilość energii, którą się kupuje i jest nieco mniej wyeksponowany niż wskaźnik EP. Wskaźnik ten mówi nam ile energii potrzeba, aby corocznie ogrzać budynek/mieszkanie, przygotowania ciepłej wody w przeliczeniu na 1 m2 powierzchni budynku/mieszkania. Jest to po prostu wskaźnik zapotrzebowania na energię użytkową. Jego obliczenie jest zawile, a sama prezentacja skomplikowana.
Certyfikat energetyczny teoretycznie może mieć wpływ na wartość nieruchomości, której dotyczy. Wynika to głównie z ryzyka błędnej interpretacji wskaźników ze względu na to, że niewiele osób posiada odpowiednią wiedzę na ich temat. Sam sposób prezentacji informacji również nie jest idealny i zwykłym użytkownikom – osobom (niespecjalistom) zamierzającym kupić, czy też wynająć dom, może sprawiać kłopoty. Stąd też warto korzystać z doradztwa specjalistów, aby uniknąć nieprzyjemnych nieporozumień, które (nie ma co ukrywać) mogą sporo kosztować – w końcu zakup domu to nie byle co.
Stopka autorska: Certyfikat energetyczny – http://www.paszportenergetyczny.com/index.php?option=com_content&task=blogcategory&id=40&Itemid=12