Miasta można zwiedzać na wiele sposobów. Na przykład filmowym szlakiem. Często nie zastanawiamy się nad tym, jakie miasto „gra” w filmie, który właśnie oglądamy, nieraz też zwiedzamy je, nie wiedząc o ich filmowej karierze.
A przecież urbanistyczny krajobraz był od zawsze obecny w kinie, chociaż jakby w roli aktora drugoplanowego. Nieraz jedno miasto występowało w roli całkiem innego. W gospodarkach niektórych miast przemysł filmowy ma całkiem poważne znaczenie. I nie myślę tu wcale tylko o takich przykładach, jak Hollywood. Nie sięgając tak daleko można przywołać Budapeszt, lub Łódź. To tylko jedna strona medalu.
Jednocześnie filmy napędzają też przemysł turystyczny. Pozostaje tylko zgadywać, jak wiele obejrzanych filmów zainspirowało turystów do odwiedzenia tego, a nie innego miejsca. W kilku wypadkach wzrost przyjezdnych był tak zauważalny, że przyczyna nie pozostawiała wątpliwości. Popularność Tajlandii zdecydowanie wzrosła po „Niebiańskiej plaży” z Di Caprio w roli głównej, po „In Bruges (Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj)” liczba chętnych do zwiedzenia Brugii zdecydowanie poszła w górę. „Vicky Cristina Barcelona”, „Niebo nad Berlinem”… lista nie ma końca. Przyjrzyjmy się tylko paru przypadkom.
San Diego nie tylko we własnej roli
Rzymskie wakacje
Ale Rzym to nie tylko „Rzymskie Wakacje”. Rzym to także miasto Piera Paolo Pasolini, miasto, w którym Anita Ekberg pławi się w fontannie di Trevi. Dlaczego więc nie mielibyśmy ruszać w podróże filmowym szlakiem? Tylko od nas zależy, czym się zainspirujemy.
Stopka autorska: rzymskim hotelu – http://www.agoda.pl/europe/italy/rome.html
