Obchodzony 12 sierpnia Dzień Pracoholików, to ważna okazja by przypomnieć sobie o tym, jaką realną wartość w naszym życiu powinno zajmować zatrudnienie. W mediach obserwuje się coraz większy spadek zainteresowania tą problematyką, głównie ze względu na to, że przez ogólnoświatowy kryzys ekonomiczny coraz trudniej jest trafić na wartościowe oferty pracy, nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie. Dlatego też zapewne, gdy już uda nam się znaleźć zatrudnienie i to w dodatku we własnym wyuczonym zawodzie, to często profesja staje się dla nas całym życiem i decyduje o naszej samoocenie oraz o statusie społecznym. Gdy pracy jest mało, nikt nie zastanawia się nad tym jak jej nadmiar może zaszkodzić naszemu zdrowiu psychicznemu i fizycznemu. Myślimy raczej o tym, że im więcej pracujemy, tym lepiej będzie się miała cała nasza rodzina i my sami, bo przecież stała praca to gwarancja stabilnej przyszłości.

Poświęcanie nadmiernej uwagi i prawie całej doby wykonywaniu czynności zawodowych ma być odskocznia i ulgą, ale niestety, pracoholicy to ludzie naprawdę bardzo cierpiący. Szybko pojawiają się u nich problemy ze snem, nadmierny stres, objawy nerwicowe, a wkrótce także poważne zaburzenia zdrowotne jak kłopoty z układem krążenia czy wrzody żołądka.
Pracoholizm to, podobnie jak inne uzależnienia psychiczne, poważna choroba, w której potrzebna jest specjalistyczna pomoc. Jeżeli więc zauważyłeś, że przez pracę nie masz czasu na życie rodzinne, normalne kontakty społeczne lub też zaniedbałeś zdrowie, czas może pomyśleć o zgłoszeniu się na psychoterapie. Specjaliści ostrzegają, że zagrożenie może być naprawdę poważne. Szacuje się, że na pracoholizm może chorować nawet kilkanaście procent Polaków, a ogromny stres towarzyszący naszemu życiu codziennemu oraz poważne zawirowania na rynku pracy, wcale nie pomagają w kształtowaniu się w nas zdrowego stosunku do własnego zatrudnienia.
Stopka autorska: panmarian.pl – praca