Co i rusz czyta się, czy słyszy, że ktoś oferuje do sprzedaży coś, co jest wysokiej jakości, a jednocześnie ma najniższą cenę. Jaki jest sens w takim zdaniu z punktu widzenia ekonomii? Po chwili zastanowienia można wywnioskować, że sensu to zupełnie nie ma.
Gwarancja najniższej ceny i najwyższej jakości materiałów i usług
Jeżeli najwyższa jakość może iść w parze z najniższą ceną, to wszystko co dookoła można kupić, teoretycznie, powinno kosztować grosze. Wspomniane już przeze mnie samochody – po co ludzie mieliby kupować drogie BMW, Mercedesy, itp. „bajeranckie” wozy, skoro w cenie „malucha” czy Syreny 105 byłyby samochody o podobnym, takim samym, a może i wyższym stopniu luksusu. Schodząc bardziej na ziemię: po co kupować podkoszulki po 200 zł, skoro można kupić takie same (pod względem komfortu noszenia) za 20 zł. Po co wydawać na nagrobki 8000 zł, skoro identyczny można kupić za 500 zł? Gdzie tu logika, prawda?
Czasami marketingowy bełkot jest pozbawiony najmniejszego sensu, a co gorsza całkowicie mija się z prawdą, wciskając ludziom przysłowiowy „kit” bez mydlenia oczu. A Pan Kowalski czyta i powtarza te bzdury…
