Jako fotograf ślubny(i nie tylko) brałem udział w wielu imprezach weselnych w różnych zakątkach Polski, na wielu różne ciekawe rzeczy się działy, zaskakujące, nie codzienne, irytujące czasami. Jak mawiają, “co kraj to obyczaj” jak się okazuje – można to też przeformułować na “co region, lub co miasto, to obyczaj”, bo czasem wystarczy się ruszyć parę wiosek obok i już nas coś może zaskoczyć… W niniejszym tekście przytoczę kilka co ciekawszych zdarzeń związanych z moim sezonowym zajęciem.
Fotograf i orkiestra

Orkiestra i kobiety
Co do orkiestry i fotografa, może nie każdy zrozumie co miałem na myśli, ciężko to opisać, trzeba poczuć na własnej skórze. Za to bez problemu każdy może zauważyć (o ile jest w miarę uważny) jak orkiestra a najczęściej jej lider, który zwykle prowadzi całą imprezę i jest głównym “rozkręcającym” zabawę, oddziałuje na żeńską część publiki. Jak w każdej społeczności, tu także uczestnicy przybierają pewne pozy, czyli role społeczne. Orkiestra-grupa ludzi która ma dostarczać rozrywkę, na którą się psioczy jeśli za często przerwy robi, ale z drugiej strony osoby którym podczas imprezy nie należy się sprzeciwiać (jeśli prowadzący wybiera kogoś z tłumu- nie należy odmawiać, bo to źle wygląda). Osobliwe jest także podejście do kobiet, czasem nieco lubieżne z włochatymi żartami puszczanymi zamiast przecinków, tutaj też można odpowiedzieć ciętą ripostą, ale tak by pałeczka została po tej pierwszej stronie. Kapele mają to do siebie, że dziewczyny lecą na ich członków, czy to grupa rockowa czy zespół na weselu, często zachowania są nieco zbliżone. I tak na jednej z imprez byłem świadkiem, jak to pan wokalista, zapraszał panie do wspólnego śpiewania, po czym tańczył z nimi na parkiecie. Wszyscy się dobrze bawili a ja robiłem fajne foty. Zauważyłem, że co do niektórych panien wodzirej pozwala sobie na więcej śmiałości, dotykając tu i ówdzie. Potem owa kibitka siedziała z orkiestrą, na kolana u pana wodzireja, ten w najlepsze prawił jej komplementy, rozpinając niby niechcący guziki dekoltu:). Pani nie miała za bardzo nic przeciwko, niby bił go po łapach ale nie za bardzo mocno i za każdym razem śmiejąc się do rozpuku. Co najśmieszniejsze, w drugiej sali siedział mąż tej pani:) Fotografia ślubna Warszawa – tak można mnie skojarzyć w wirtualnej rzeczywistości, z racji, że najczęściej fotografuję imprezy w Mazowieckim.
W kolejnej części inne obserwacje…
